Nilanth Aesyr

Kapłan Jergala, aasimar

Description:

Mężczyzna aasimar o pierwiastku planarnym z Planu Smutku. Trupiobiała cera, czarne włosy, jednolicie czarne oczy. Prawie zawsze obojętny wyraz twarzy. Fizycznie spawniejszy niż przeciętny człowiek, acz nie wyróżnia się żadną cechą.

Zazwyczaj przyodziany w jednolicie szarą, długą szatę z kapturem, w warunkach bojowych uzupełnioną o napierśnik i ciężką tarczę. Prawie zawsze ma ze sobą ceremonialną kosę – na plecach bądz w ręku. Prócz tego jedynym wyróżniającym się elementem ekwipunku jest święty symbol Jergala, noszony w formie amuletu na szyi.

Nie inicjuje rozmów i jest zdystansowany od otaczającego go świata, jako rodzaj bezstronnego obserwatora biegu rzeczy. Ożywia się jedynie na okazję czyjejś śmierci bądź obcowania z umarłymi. Świadomi nieumarli samym swoim istnieniem powodują jego gniew, podobnie jak inne istoty uciekające przed śmiercią nadnaturalnymi metodami. Prócz tego ciekawią go jeszcze dysputy filozoficzne i teologiczne. Nie jest bynajmniej aspołeczny ani asexualny, jedynie nie inicjuje żadnych niekoniecznych relacji, pielęgnując jedną z cnót Jergalitów – głęboką powściągliwość w angażowaniu się w sprawy doczesne.

Mimo tego zdystansowania jest bardziej charyzmatyczny od przeciętnego człowieka, jak również sprawniejszy umysłowo. Przede wszystkim jednak wyróżnia się głębią duchową.

Bio:

Urodzony (1607 DR) przez pomniejszą akolitkę jergala ze związku z wędrującym czempionem Jergala (ćwierćniebianinem) trzydzieści dziewięć lat temu. Wychowany w niewielkim klasztorze Kytomir w Górach Giganciego Gonu, zamiłowanie do obserwacji porządkowania życia przez śmierć wyssał z mlekiem matki i słowami nauczycieli.

Wyświęcony sześć lat temu, jako zdolny i samodzielny został po dwóch latach wysłany w świat, by spisywać przemijanie i dostarczyć zapiski współbraciom. Aby się utrzymać podejmował zadania najemne, w tym oczyszczanie części Waterdeep z nieumarłych, przy okazji którego rok temu poznał orkowego paladyna Tyra – Zoltana. Zostali oni dość osobliwym duetem i najęli się do ochrony karawany mistrza magii tajemnej Telmariona Vanyu, który zmierza na kongres magów do Thay. Jest to kierunek nieobojętny Nilanthowi, wszak jedynie w Thay kult Jergala jest w miarę powszechny (gdyż dozwala on, w przeciwieństwie do Pana Kelemvora, na tworzenie bezwolnych nieumarłych, tak pożądanych w Thay) i łatwiej o wymianę doświadczeń, poglądów, a takze o kościelne artefakty. Sama podróż też może być ciekawa, gdyż karawana może przyciągać niebezpieczeństwa, a więc śmierć wrogów i przyjaciół. Ponadto więcej jest w niej osobliwych istot, z którymi można, byle bez przesady, pożytecznie obcować, jak elfia magini Rosell czy ogniowy genasi – Kaliszyta Makh Al-Az, pobożny kossutysta i pieśniarz.

Pojawienie się drowki i późniejsze zdarzenia

Nilanth przyjął pojawienie się spadającej z nieba nagiej drowki z zaciekawieniem – tak niezwykłe zdarzenie raczej nie jest oderwanym od szerszych rzeczy przypadkiem, a to oznacza wiele śmierci do opisania.

Potwierdza to głoszona, wpierw bezwiednie, przez drowkę przepowiednia – o nadciąganiu ciemności, ciszy i czerni. Czyżby to była ostateczna zagłada, na którą pokolenia Jergalitów czekają cierpliwie? Może tak, może nie, z pewnością drowka będzie w centrum wielkich wydarzeń, a Nilanth będzie mógł oglądać wiele wspaniałych zgonów z pierwszego rzędu, a i wiele z nich zadać.

Rangi sprawie z pewnością dodaje fakt, że zgodnie z relacją drowki przed zdarzeniem była ona mężczyzną aasimarem – mulhorandzkim arystokratą i uczonym imieniem Amenhotep. Jest to wiarygodne w najwyższym stopniu, gdyż uczoność drowki jest niepodważalna, jej nieobycie w kobiecym ciele nie daje się łatwo ukryć (choć szybko robi postępy), a szlacheckie maniery i pretensjonalność (jawna zwłaszcza przy wyborze imienia żeńskiego – erelune, czyli xiężycowa przepowiednia) też dają się zauważyć. Ponadto nadal ma w sobie niebiańską krew. Smutny, choć do pewnego stopnia uzasadniony psychologicznie, jest jej upór w traktowaniu siebie jako mężczyzny, w końcu była mężczyzną przez większość życia. Dobrze ją to przygotuje na podróż w zaświaty i poza nie, wszak utrata tak ważnej części tożsamości to mała śmierć.
Transformacja taka z pewnością nie byłaby czyniona przez bóstwa używające drowki z błahej przyczyny.

Niepokoi Nilantha skład bóstw, które wyrocznia ujawniła jako wspierające Erelune. Przewada bóstw chaotycznych to drobna niedogodność, jednak obecność nieumarłego pożal się Jergalu boga z Untheru jest afrontem, który trzeba cierpliwie znosić. Obecność Ellistrae umocowuje podawanie się drowki za jej kapłankę, choć musi rozwinąć moce leczące.

Opinie o innych
Zoltan – najlepiej poznany z obecnej grupy, gdyż Nilanth pracuje z nim w duecie od pół roku. Uparty obrońca sprawiedliwości, choć rozumie ją w bardzo prosty sposób, i oczywiście jak na tyrytę przystało w sposób dobrotliwy. Wielka odwaga jak i głębokie oddanie swojej misji bogu dobrze rokują, podobnie jak świadomość swoich wad. Bardzo dobrze, że chce się uczyć czytać.
Erelune – moc bóstw objawiająca się w sposób taki jak na tej drowce jest czymś niezwykłym, a ona sama istotą prawą, choć oddaną pozytywnej stronie porządku. Nie szkodzi to wcale, dobrzy umrą jak i źli. Ogromna wiedza i umiejętności językowe są bardzo przydatne. Transformacja godząca w tożsamość jest zjawiskiem godnym podziwu – taka mała śmierć zdarza się rzadko i jeśli zostanie dobrze wykorzystana, jest błogosławieństwem dla obdarowanego. Nilanth czuje się w głębokim obowiązku pomóc Erelune w zaakceptowaniu przemiany.
Makh Al-Az – otwarty i nie znoszący zastoju charakter tego onistego genasi świetnie współgra z jego religią. Cieszy to, że mimo aktywizmu jest on jednak uporządkowaną istotą i robi bardzo kompletne wrażenie. Aktywizm ten może przynosić różne turbulencje, a więc śmierć, więc nie należy być wobec niego sceptycznym, byle nie zacząć go naśladować.
Emerrond – kompetentny wojownik na dystans, jednak co do zdolności dowódczych czy taktycznych popełnia sporo błędów. Przyczyną nie jest jednak charakter, który jawi się jako prawy. Jest to cokolwiek dziwne, gdyż nie zdradza braków intelektualnych.
Rosell – biegła w swojej magii, w bardzo osobliwy sposób rozumie prawość, niemniej ją wykazuje. Chyba najbardziej dobrotliwa z całej ekipy, może na równi z Erelune, tyle że ta druga jest rozważniejsza. Osobliwie przydały się jej zdolności krawiecie – na okazję spadnięcia z nieba drowki.
Mistrz Telmarion – poważny i kompetentny czarodziej. Dobrze zarządza istotami pod swoją komendą. Cieszy, że nikt nie musi wchodzić mu na głowę i decydować za niego, w tym sam Nilanth. Lepiej stać z boku przy dowódcy, biorąc przykład z Pana Końca.
tropiciele – Grobaz i Roden – zazwyczaj dobrze się spisują choć mają swoje dziwactwa. Roden potencjalnie bardziej niebezpieczny, gdyż czci Malara. Na szczęście nie przejął od swego bóstwa tendencji chaotycznych.

Nilanth Aesyr

Starless and Bible Black wicked_woodpecker_of_the_west Executor